Otwarte granice. Retz i Hardegg

Posted on

Niedaleko Znojma, zaraz przy czasko-autriackiej granicy leży Retz. Miasto wina. Łatwo tu dotrzeć pociągami na linii Znojmo-Wiedeń. Retz wybrała dla nas muzyka. W tym samym czasie, kiedy w Znojmi trwa w najlepsze Muzyczny Festiwaal Znojmo, za austracką granicą odbywa się Festival Retz. Jego wizytówką są wystawne incscenizacje oper kościelnych, w zeszłym roku było to Ścięcie św. Jana Chrzciciela Antonia Bononciniego.

Ale do Retz warto było pojechać nie tylko by wziąć udział w misterium, ale też żeby poznać miasto. Najpiękniejsze widoki rozpościerają się w wieży ratuszowej. Ratusz sam w sobie jest nietypowy. Strop dzieli budynek na kaplicę i na pomieszczenia Rady Miasta. Kaplicę widziałem tylko na zdjęciach. Jest piękna, kiedyś do niej wrócę. Oprócz Ratusza przy Rynku przysiadły zabytkowe domy: Sgraffitohaus, cały pokryty dekoracją; Verderberhaus, imponujący, zwieńczony blankami kompleks budynków z XVI wieku z fasadą w stylu weneckiego renesansu; fontanny i pomniki. Przy Rynku mieści się też dokonale zorganizowane Biuro Informacji Turystycznej.

W Retz jest renesansowy zamek (niestety nie da się tam wejść), kościół i klasztor Dominikanów – świadek świetności miasta – i kościół parafialny św. Szczepana. To właśnie tu zobaczyliśmy Ścięcie Jana Chrzciciela. Wokół miasta, tuż przy murze klasztoru Dominikanów, można zobaczyć coś, z czego miasto słynie. Winnice. Kawałek dalej osiemnastowieczny wiatrak. Do pobytu w Retz zachęca też luksusowy hotel Althof. Luksus wśród miejskich murów z basenem na dachu.

W tym roku, kiedy po drugiej stronie granicy będzie wystawiana opera-balet J.P. Rameau Les Indes galantes, w Retz zabrzmi Judyta i Holofernes Alessandro Scarlattiego. Trzeba zarezerwować sobie na to dwa lipcowe dni…

Jest taki dzień, że między festiwalami w Znojmie i w Retz nie trzeba się przemieszczać. Już otwarte granice otwierają się jeszcze bardziej. Na muzykę, pikniki, odpoczyniek. W 2025 roku koncert Otwarte Granice odbył się na moście nad Dyją w Hardegg. Po obu jego stronach, przy dźwiękach melodii ludowych spotkali się melomani z Austrii i z Moraw. Muzyka stała się odskocznią od zgiełku otaczającego świata. Z dala od wielkich metropolii, wśród nieskażonej przyrody Parku Narodowego Doliny Dyij muzyka dała świadectwo otwartości, tolerancji, dobremu sąsiedztwu w strefie, która kiedyś, jako część żelaznej kultury, służyła totalitaryzmowi.

Warto zarezerwować sobie czas nie tylko na koncert, ale i spacer po Hardegg. Jest tu średniowieczne zamczysko, kościół św. Wita i romańska rotunda. I muzeum. Pierwszy raz byłem w muzeum „bezobsługowym”. Przy wejściu pobierasz klucz ze skrytki, otwierasz drzwi i już jesteś sam na sam z regionalnymi pamiątkami, przybliżającymi życie mieszkańców Hardegg. Jest tu co oglądać.

Po drugiej stronie mostu granicznego gratka dla miłośników militariów: bunkry będące częścią żelaznej kurtyny. I widoki na Hardegg, które zapierają dech w piersiach.

Wizualne portfolio, wpisy i galeria obrazków dla WordPressa

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *