Okazję do pięknych spacerów oferują nie tylko staromiejskie uliczki, ale i przedmieścia Znojma. W dzielnicy Louka znajduje się klasztor norbertanów, jeden z najważniejszych klasztorów w Europie Środkowej i jeden z największych w Czechach. Został założony w 1190 roku przez księcia Przemyślidów Konrada Ottona i jego matkę Marię. W czasie wycieczki z przewodnikiem możemy zobaczyć wszystkie etapy jego budowy od romańskiej krypty, gotyckie krużganki i freski po renesansowe kaplice i barokowe detale w dużym natężeniu. W będącym częścią założenia klasztornego kościele pw. Wniebowzięcia NMP i św. Wacława są też jedne z najstarszych zachowanych na Morawach organy, zbudowane w latach 1675-77 przez Nikolausa Christeindla i Bernharda Wollersa z Czeskich Budziejowic. To idealne miejsce, by poczuć ducha historii i łączność ze współczesnością, bo monumentalne barokowe zabudowania klasztorne, są obecnie dzierżawione przez wytwórnię win Znojvin. W podziemiach jest podobno ponad mlilion butelek wina.
Serpentyny ulicy Dyjskiej prowadzą w dół do kładki nad rzeką, z której rozpościera się widok na imponujący zabytek techniki, jakim jest kolejowy most nad doliną Dyji, najwyższy w kraju południowomorawskim (48,9 m). Prosta, długa kreska nad doliną. Pierwotny most z 1871 roku został zrekonstruowany w latach 2008-2009 z powodu złego stanu technicznego, ale kamienne filary zostały zachowane. Most jest częścią linii kolejowej Znojmo–Wiedeń. Warto przyczaić się na długie, piętrowe składy pociągów CityShuttle, to gratka dla pasjonatów transportu publicznego.
A potem ścieżka pod Krowią Górą, a z niej jeden widok na miasto piękniejszy od drugiego. Możecie je zobaczyć na zdjęciach w galerii. Czasami ścieżka jest nieco zarośnięta, ale to pozwala na bliski kontakt z naturą. Zdarzyła mi się nawet sarna, która pozwalała się śledzić przez całkiem duży czas. Była dla mnie miłą przewodniczką.
Ścieżką dochodzimy do kolejnej kładki, z której widać już tamę na Dyji, przy niej małą elektrownię wodną i Muzeum Motoryzcji założone w budynku zabytkowej gorzelni. Tu też wokół kaplicy świętego Nepomucena przysiadły małe domki, kiedyś zamieszkiwane między innymi przez rybaków.
Lubię w Republice Czeskiej to, że chronione są nie tylko zabytki sprzed wieków, ale i te bardziej współczesne. W każdym mieście i miasteczku są to na przykład funkcjonalistyczne wille w okresu Pierwszej Republiki (1918-1938). Takie można znaleźć i w Znojmie. Na wzgórzu na północny-wschód od historycznego centrum stoi zbudowana w 1932 roku willa Josefa Mareša, pierwszego czeskiego burmistrza w nowożytnej historii miasta. Nie można się na nią napatrzeć. Autorem projektu ponadczasowego, dwupiętrowego budynku z tarasem na dachu był znany brneński architekt Jan Víšek. Zaokrąglone, przeszklone okno wykuszowe na rogu domu i połączenie nowoczesnego funkcjonalizmu z elementami historycznymi sprawiają, że willa Mareša należy do najwybitniejszych przykładów architektury międzywojennej w Znojmie. Sprzed willi rozpościerają się też urzekające widoki, z jednej strony na Tłustą Wieżę, kościół św. Michała i inne zabytki centrum, z drugiej na dzielnicę Hradište z kościołem św. Hipolita i klasztor Krzyżowców. Te ostatnie odwiedzę w czasie następnej podróży do Znojma. A ta jest pewna.
Na południe i południowy wschód od historycznego centrum leżą znojemskie przedmieścia z architekturą przełomu XIX i XX wieku. Imponującą i monumentalną, ale nie przytłaczającą. Trochę przypominała mi bydgoskie Śródmieście z jego kopułami i wieżyczkami narożnych budynków, wielopiętrową zabudową mieszczan i urzędów. Historyzującą i modernistyczną. Spójną. Warto pospacerować tamtędy bez mapy i bez przewodnika, na każdym kroku wypatrywać czegoś ciekawego dla oka.
Zapraszam na wspólny spacer po mieście, które zaskakuje i wciąga, zaprasza do poznawania swoich tajników. I do następnej podróży. Tak wiele tu jeszcze do odkrywania.
