Znojmo. Morawsko-austriackie pogranicze. Utkane z kolorowych nici przyrody i architektury. Nie wystarczy przyjechać tu na jeden dzień. Znojmo zaskakuje swoją wielkomiejskością. Choć liczy tylko 35 tysięcy mieszkańców, wydaje się o wiele większe. W Polsce miasta powyżej 100 tysięcy mieszkańców nie powstydziłyby się rozmachu Znojma. I nie chodzi tylko o szerokie arterie, wielkie place, rozległe historyczne centrum, monumentalne budynki ze wszystkich epok, ale też o ofertę kulturalną skierowaną i do mieszkańców, i do turystów. Miasto nie tylko dba o historyczną spuściznę, ale buduje nowe tradycje, wytycza nowe szlaki. Spędziliśmy w Znojmie 5 nocy, zrobiliśmy z niego bazę wypadową do morawskich i austriackich miast i miasteczek. Miało ich być więcej, niż zdążyliśmy odwiedzić, ale Znojmo nas wciągnęło. Dało poczuć swój rytm i usłyszeć swoją melodię. Muzyka. Miasto żyje muzyką. Tak przynajmniej było w czasie festiwalu Hudba Znojmo. W jeden z festiwalowych dni muzycy grali i śpiewali w wielu miejscach miasta. Wielobarwny happening z udziałem ponad 200 muzyków. Spacerowaliśmy niespiesznie nasłuchując tych dźwięków. I odkrywając tajemnice.
W galerii znajdziecie szczegółowo opisane zdjęcia budynków, budowli, pomników. Zapraszamy na wspólny spacer po Znojmie.
***
Historia Znojma zaczyna się już w Państwie Wielkomorawskim, było tu grodzisko strzegące traktu z Moraw nad Dunaj. To strategiczne położenie uczyniło z miasta jeden z najważniejszych grodów Moraw. Ale królewskie miasto Znojmo zostało założone przez króla Przemysła Ottokara I. Później miasto przechodziło koleje losu podobne do innych miast na Morawach. Szczególnie dotkliwe były najazdy husytów i Wojna Trzydziestoletnia. W czasach rekatolizacji do miasta przybyli jezuici i kapucyni, za sprawą których zbudowano wiele istniejących do dziś budowli albo przebudowano istniejące w stylu barokowym. A później Prusacy i wojska napoleońskie. Nowe czasy zaczęły się od industralizacji i doprowadzeniu do miasta kolei żelaznej.
Nasz spacer po Znojmie zaczęliśmy od Rotundy św. Katarzyny. Powstała prawdopodobnie z inicjatywy księcia Brzetysława I przed rokiem 1037 lub z inicjatywy Konrada I około 1100 roku. To jedyna pozostałość po średniowiecznym zamku Przemyślidów. Wnętrze rotundy pokrywają malowidła przedstawiające sceny z Biblii, życia Przemyślidów oraz wizerunki kilkudziesięciu postaci, ustawionych w kilku rzędach – poczet książąt czeskich i morawskich. Malowidłami pokryto całą powierzchnię ścian wewnętrznych rotundy w apsydzie i nawie, od podłogi do kopuły – układając freski w kilka równoległych pasów. Malowidła są uważane za jedne z najwcześniejszych w Europie. Można je zobaczyć w czasie wycieczki z przewodnikiem. Robią wrażenie.
Z tarasów widokowych przy rotundzie ropościerają się piękne widoki na miasto i rzeką Dyję. Wielkość kościoła świętego Mikołaja jest oszałamiająca. Poszliśmy tam spacerem, zajrzeliśmy do środka, także do sąsiadującej z nim kaplicy św. Wacława. A potem chłonęliśmy miasto. Jego wąskie uliczki z kolorowymi elewacjami domów, kościoły, ogrody, place. I wieże. Mocno zapada w pamięć wieża ratuszowa. jedna z najważniejszych budowli gotyckich na Morawach. Dolną, ceglaną część wzniósł w latach 1447–1449 budowniczy Mikołaj z Sedlešovic, a misterną i złożoną więźbę dachową nieznany budowniczy w latach 1449–1457.
Niezapomniana była też wycieczka do mieszczącego się w byłym klasztorze Franciszkanów Muzeum Południowomorawskiego. Byliśmy jedynymi zwiedzającymi, więc kustoszka poświęciła nam całą swoją uwagę. Przekazała pasję i wiedzę o eksponatach, które nas zainteresowały. A na koniec zrobiła nam zdjęcia w kopiach orientalnej zbroi. Uśmiechu kustoszki nie da się zapomnieć. Bardzo za to dziękujemy.
A na koniec jeszcze trochę festiwalowych doświadczeń. Opera Juliusz Cezar w Egipcie Georga Friderica Handla. Inscenizacja znakomita. Piękna scenografia, dobre kostiumy i duża dawka handlowskiej muzyki w reżyserii Jiříego Nekvasila. W rolach głównych: Andreas Scholl (Caesar) – kontratenor, Valer Sabadus (Sesto) – kontratenor, Franko Klisović (Tolomeo) – alt, Doubravka Novotná (Cleopatra) – sopran, Monika Jägerová (Cornelia) – kontralt, Adam Plachetka (Achilla) – bas. I pierwszorzędni instrumentaliści pod wodzą Roman Válek, a wśród nich przyjaciółka, Michaela Koudelkova, wybitna czeska flecistka. Słowik.
W następnym odcinku wizyta w klasztorze Louka, spacer wzgórzami przeciwległego brzegu Dyji i wędrówki po wielkomiejskich przedmieściach.
