Ostrawa. Stolica Kraju Morawsko-Śląskiego. Nie sposób jej poznać w ciągu jednego dnia. I kilka dni nie wystarczy, żeby zobaczyć, co oferuje. To więc moja pierwsza, ale na pewno nie ostatnia podróż do tej tętniącej życiem metropolii. Zapraszam do podążania szlakiem mojego ostrawskiego spaceru. W galerii znajdziecie ponad dwie setki dobrze opisanych zdjęć.
Co zobaczyłem? Zacząłem zaraz po świcie od dworca głównego. To jeden z najważniejszych punktów przesiadkowych w Ostrawie. Odjeżdżają z niego pociągi we wszystkich kierunkach, także te do Polski, a tramwaje, autobusy i trolejbusy zawiozą nas stąd do najważniejszych miejsc w mieście. Ja jednak wybrałem spacer. Najpierw ulicą Dworcową (Nádražní). To jedna z tętnic Ostrawy. Sporo przy niej ciekawych budynków z przełomu XIX i XX wieku. Historyzm, secesja, Art déco. W bocznych ulicach budynki i rzeźby z czasów powojennej Czechosłowacji. Tu się ich nie wstydzą, wprost przeciwnie. Potem Sokolská třída i okolice palcu Jana Prokeša (Prokešovo náměstí). To już istny raj dla miłośników czechosłowackiej architektury, zarówno przed- jak i powojennej. Dominantą tej okolicy i jednym z symboli miasta jest Nowy Ratusz, modernistyczny gmach z lat 1925-1930 z wysmukłą ponad osiemdziesięciopiętrową wieżą. Można wjechać na jej szczyt windą. Tam – jeden z prężnie działających w mieście punktów informacji turystycznej z masą dobrych gadżetów o spójnej, nowoczesnej identyfikacji wizualnej, także tych dla fanów transportu zbiorowego, są tam do kupienia modele ostrawskich tramwajów, autobusów i trolejbusów. Z wieży rozpościerają się też niesamowite widoki na miasto i okolice.
Na tyłach Nowego Ratusza płynie Ostrawica. Kiedyś granica między Morawami a Śląskiem, między Morawską a Śląską Ostrawą. Ta druga miała do 1919 roku za przymiotnik „Polska” Ostrava. Niewiele zachowało się z dawnej Śląskiej Ostrawy. Jest śląskoostrawski ratusz, kościół św. Józefa i zamek, który po wiekach zaniedbania, spowodowanego również wydobyciem węgla, został zrekonstruowany i otwarty dla publiczności dopiero w 2004 roku. Jak ostaniec wznosi się nad Ostrawicą budynek dawnej kasy oszczędnościowej, jedyna pozostałość po zburzonym w czasie budowy ulicy Bohumínskiej dawnym centrum Zamościa, kiedyś pełnego sklepów i domów, zwanego „Małym Wiedniem”.
Przez Kładkę Zamkową wróciłem do Morawskiej Ostrawy. Prosto na nowoczesny kampus Uniwersytetu Ostrawskiego z wydziałami sztuki i sportu. Dobra, współczesna architektura. Sporo takiej w Ostrawie. Spacer po historycznym centrum Morawskiej Ostrawy to przyjemność. Zabudowania ze wszystkich epok, dobre przykłady miejskiej rzeźby – i tej starej, i tej współczesnej. Wiele z nich zobaczycie na zdjęciach w galerii poniżej. Ostrawa żyje. Wciąż buduje się wiele nowych budynków, zagospodarowuje zaniedbane przestrzenie miejskie. Kiedy opisywałem zdjęcia, sporym zaskoczeniem było na przykład to, że przy samym Rynku Masaryka (Masarykovo náměstí) u wylotu ulic Wielkiej i Muzealnej, tuż przy samym Starym Ratuszu był kiedyś wielki, zaniedbany parking. Musiał tak być jeszcze całkiem niedawno, bo widać go jeszcze na Google Street View. Smaczna chwila wytchnienia w restauracji Plzeňka i tramwaj do kolejnej atrakcji Ostrawy. I to nie byle jakiej. Do Dolnych Witkowic.
Dolní Vítkovice to podobno drugie po Pradze najczęściej odwiedzane przez turystów miejsce w Republice Czeskiej, unikatowy na skalę światową obszar, gdzie w latach 1828–1998 działał wielki kompleks przemysłowy: od wydobycia węgla przez zakłady przeróbcze i produkcję koksu, po produkcję surówki żelaza. Władze miasta starają się o wpisanie tej dystopii na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Bardzo temu kibicuję, bo to miejsce niezwykłe. Nieużywana, zardzewiała infrastruktura przemysłowa została zamieniona w unikatowy ośrodek edukacyjny, kulturalny i społeczny. Trzeba się przygotować do zwiedzania Dolnych Witkowic wcześniej, bo wjazd na Bolt Tower, skąd rozpościerają się niezrównane widoki na Dolní Vítkovice i Ostrawę jest bardzo oblegany. Warto to też zrobić dla smacznych ciast w tamtejszej kawiarni (konsumpcja w cenie biletu na wieżę).
Zjeżdżamy na ziemię. Jednym z miejsc, które bardzo chciałem odwiedzić była Galeria PLATO. Centrum sztuki współczesnej zlokalizowany w budynkach dawnej rzeźni miejskiej. Przykład dobrze przeprowadzonej rewitalizacji. Bardzo dobrze. Trafiłem na kilka ciekawych wystaw, w tym na wystawę ceramiki polskiej rzeźbiarki Doroty Jurczak. Zresztą samo wnętrze galerii jest samo w sobie dobrą wystawą. Z ciekawie zarysowanymi osiami, dobrym oświetleniem, połączeniem starych i nowych materiałów. To obowiązkowy punkt programu dla wszystkich miłośników sztuki.
Sporo w mieście zobaczyłem, jeszcze więcej zostało do zobaczenia. Wrócę tam na pewno. Ostrawa była moją bazą wypadową po Kraju Morawsko-Śląskim. Wszędzie dowiozła mnie dobrze zorganizowana i często kursująca komunikacja publiczna. Na dworcu autobusowym, przy którym mieszkałem witała mnie i żegnała krowa. Jaka? Zobaczcie sami.
