Opava to jedno z najstarszych mias na Śląsku. Najwcześniejsza wzmianka o osadzie pochodzi już z 1195 roku, w dokumencie wystawionym w roku 1224 przez króla Czech Przemysła Ottokara I występuje już jako miasto. To już ponad 800 lat!!! Przez wieki siedziba książęca, po pokoju wrocławskim (11 czerwca 1742 roku) stała się stolicą pozostałej przy Austrii części Śląska. Ze względu na stołeczność Opawy, dużo tu monumentalnych budowli. Od gotyku po dwudziestolecie międzywojenne.
Ciekaym miejscem, bardzo ciekawym, jest zespół klasztorny dominikanów z kościołem św. Wacława. Pochodzi z XIII wieku, jednak po zniesieniu dekretem cesarskim w czerwcu 1786 roku, przez wiele lat służył jako magazyn. Ostatnia przebudowa miała miejsce w 2011 roku i od tego czasu służy jako przestrzeń wystawiennicza Domu Sztuki. Trafiłem na bardzo ciekawą wystawę fotografii „Ciało do ciała”, jednak największe wrażenie wywarł na mnie kościół. Pozbawiony funkcji sakralnych jest galeria sztuki sam w sobie, z freskami, zdobieniami, naznaczony upływem czasu, świadek historii Opavy i jej mieszkańców.
W dniu, w którym byłem w mieście, można było zwiedzać położoną nieco na uboczu czternastowieczną kaplicę Świętego Krzyża. Podczas wojny trzydziestoletniej była wykorzystywana przez armię szwedzką do nabożeństw protestanckich, stąd jej potoczna nazwa – Kaplica Szwedzka. We wnętrzu zachowały się częściowo freski przedstawiające piętnaście znaków przed Sądem Ostatecznym. Freski – choć już bardziej współczesne i bardziej kolorowe – można też podziwić w Marianum z kaplicą Boskiego Serca Pana. Całe założenie architektoniczne zostało zbudowane w latach 1907-1909 dla Zgromadzenia Córek Bożej Miłości. Warto na chwilę zboczyć z utartego szlaku i to miejsce odwiedzić. Koniecznie przed nabożeństwem, w innych porach klasztor jest zwykle zamknięty.
A oprócz tego monumentalna katedra, zabudowa publiczna XIX i XX wieczna, modernistyczne wille, parki i ogrody. Dużo przykuwających wzrok detali. Galerie plenerowe. I rzeźby. Dużo dobrych rzeźb. Nawet gigantyczne ptaki poruszające głowami. W prawo, w lewo, w lewo, w prawo. Ma się wrażenie, że ich wzrok cię śledzi… Te i inne zabytki możecie zobaczyć na opisanych zdjęciach. Sporo tego.
Spacerowałem wzdłuż i wszerz, tam i z powrotem, obserwowałem miasto z różnych perspektyw, przy różnym oświetleniu. A i tak było mi mało. Do tego stopnia, że następnego dnia zmodyfikowałem plan podróży i pojechałem do Opavy jeszcze raz. To prawdziwy skarb położony 5 km od polsko-czeskiej granicy. 5 kilometów!
Były też przygody mniej oczywiste. Na przykład po dworcu Opava Vychod (Opava Wschód). To raj dla miłośników kolejnictwa. Piętrusy, motorački, wagony spalinowe, składy wagonowe, niebieskie, czerwone, pasiaste. Żyć nie umierać 🙂
