Kraj Morawsko-Śląski w 5 dni. Dzień 3. Bruntál i Hradec nad Moravicí

Posted on

O świcie wyruszyłem z Ostrawy do Bruntálu. Całą wędrówkę po mieście możecie prześledzić na zdjęciach. Wszystkie są jak zwykle szczegółowo opisane. Ale do rzeczy.

Pierwsza pisemna wzmianka o Bruntálu pochodzi z 1223 roku z przywileju lokacyjnego dla Uničova. Napisano tam, że Uničov ma mieć te same prawa, „które mają nasi mieszczanie z Bruntálu”. Stąd wniosek, że lokacja naszego dzisiejszego bohatera miała miejsce wcześniej. Prawdopodobnie około roku 1210. Bruntál jest więc najstarszym miastem w Republice Czeskiej.

Głównym źródłem dobrobytu miasta było przez długi czas wydobycie metali (złota, srebra, miedzi, ołowiu, żelaza). W najstarszym wizeruneku herbu miasta z roku 1287 roku widzimy postać górnika. Można go zobaczyć nad wejściem do budynku straży miejskiej na Náměstí Míru, Placu Wolności. Na przestrzeni wieków miasto przechodziło z rąk do rąk, było świadkiem epidemii, wojen, pożarów, zmian politycznych i religijnych. W roku 1621 zostało w ramach akcji rekatolizacyjnej przekazane Zakonowi Szpitala Najświętszej Marii Panny Domu Niemieckiego w Jerozolimie, Krzyżakom. Do dziś dbają o bruntalski zamek. Do niego wrócimy jednak na koniec.

Historyczne centrum miasta jest nieco oddalone od stacji kolejowej i dworca autobusowego, ale ten kilkunastominutowy spacer pozwala wczuć się w rytm miasta. W niedzielę sporo osób zdążało do kościoła. Bruntalska fara, Kościół Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, została zbudowana w XIII wieku i początkowo nosiła wezwanie św. Wacława. Gotycki, trójnawowy kościół halowy jest pokryty renesansowymi sgraffiti. W latach 1729–1731 dobudowywane zostały 2 kaplice boczne. We wnętrzu na szczególną uwagę zasługuje drewniana loża kolatorska. Niestety nigdzie nie znalazłem informacji, kiedy i dla kogo została wybudowana.

Centrum historycznego miasta stanowi Náměstí Míru, Plac Pokoju. Otaczają go zabytkowe kamienice. Najpiękniejsza to renesansowy Gabrielův dům. Na środku rynku szumi fontanna, której projekt nawiązuje do sloganu Bruntálu: „między górami a wodą”. No i kolumna morowa. Tu poświęcona opiece Trójcy Świętej.

W Bruntálu znajdą też coś dla siebie miłośnicy czechosłowackiej awangardy międzywojennej. Najlepszy przykład to chyba budynek na ulicy Fügnerovej 2 wzniesiony w 1934 roku w purystycznym stylu przez pochodzącego z Bruntálu projektanta i budowniczego Roberta Mildnera. Świetnie się komponuje ze starszą zabudową. A z czasów zupełnie współczesnych terminal autobusowy. Na pewno nie można mu odmówić charakteru i oryginalności. W drodze na zamek podziwiałem też miejskie rzeźby, murale, pozostałości murów miejskich, kaplicę pod wezwaniem mojego archanielskiego imiennika, św. Michała i zespół klasztorny Pijarów.

No i zamek. Jest najważniejszym zabytkiem regionu. Kiedy oglądałem zdjęcia zamku w Internecie, wiedziałem, że kiedyś muszę go zobaczyć. Szczególne wrażenie zrobił na mnie dziedziniec arkadowy. Ale ani zamku, ani jego dziedzińca nie zobaczyłem. Wszystko jest w tej chwili w trakcie renowacji. Ściany pokrywają rusztowania i płachty. Ta sytuacja potrwa jeszcze kilka lat. Kiedy remont się skończy, pojadę tam natychmiast. Chcę dokończyć moją bruntalską podróż. Do kupionego w zamkowej kasie szklanego wazonu, jednej z niejpiękniejszych pamiątek, jakie kupiłem w czasie moich czeskich podróży, muszę dodać coś nowego. Bo te szklane przedmioty sprzedawane w zamku są naprawdę zachwycające. Ręcznie robione repliki zabytkowego szkła leśnego, przeplatane drobnymi bąbelkami powstają w Hucie Jakub w pobliskim Vrbnie tymi samymi metodami, co w średniowieczu. Te szklane cuda są wpisane na listę niematerialnego dziedzictwa UNESCO.

Zamku nie widać, ale można wejść do Parku Zamkowego. Ma powierzchnę około 2,5 hektara i powstał w XVI wieku. Poza barokową częścią frontową, pozostały obszar zaprojektowano jako naturalny park krajobrazowy w stylu angielskim. Sporo tu barokowych rzeźb. Antycznych bóstw, przyciągających uwagę postaci zwierząt. Najbardziej ubawił mnie lew wytykający na przechadzających się turystów język. Takie dziwy!

Kierunek Hradec nad Moravicí. Jego tradycyjna polska nazwa to Grodziec Golęszycki. Próbował go zdobyć Bolesław Śmiały.

„Gdy bowiem przy objęciu rządów władnął nad Polakami i Pomorzanami, a siły potężne z nich złożone na zdobywanie grodu pod Gradec wyprowadził, niedbalstwem ufności zbytniej w sobie, nie tylko grodu nie posiadł, lecz owszem ledwo z zasadzki Czechów wyszedł bezpiecznie; przez co też i zwierzchniej władzy nad Pomorzanami się pozbył. Lecz to nikogo zadziwiać nie powinno, jeżeli dla braku doświadczenia się pobłądzi, byle tylko następnie przez mądrość, to co się zaniedbało, naprawić.” (Gall Anonim, Kronika Polska, opowieść 22, „O wstąpieniu na tron drugiego Bolesława, zwanego Szczodrym, syna Kazimierza”)

Tutejszy zamek jest nazywany czeskim Disneylandem. Na zdjęciach zobaczycie, że coś w tym jest. Wieże i wieżyczki, strome dachy i dużo koronkowych zdobień. Szczególnie bajkowy charakter ma neogotycki Czerwony Zamek. Najstarszą częścią założenia jest z kolei Biały Zamek, najmłodszą – wznosząca się obok monumentalna Biała Wieża.

Ale mi najbardziej spodobał się zamkowy park. Gdzie tylko nie spojrzeć rozpościerają się piękne widoki na dolinę Morawicy. Obeliski, pomniki i tablice upamiętniają ważne dla Hradca wydarzenia. I związane z nim osoby, między innymi Ludwiga van Beethovena i Ferenca Liszta, którzy wielokrotnie tu gościli. W parku są nawet gigantyczne głośniki, z których rozbrzmiewa muzyka znamienitych gości. Fajnie tu.

U stóp zamku znajduje się uroczy plac nazywany Městečko (Miasteczko), a na nim ciekawa rybia fontanna. Idąc w dół, w stronę stacji kolejowej, mijamy renesansowy kościół świętych Piotra i Pawła z wysoką na 37 metrów wieżą.

To była piękna wycieczka. Następne punkty mojej morawsko-śląskiej podróży to Štramberk, Příbor i Nový Jičín.

Wizualne portfolio, wpisy i galeria obrazków dla WordPressa

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *